SoSBokserom - zapewniamy opiekę bezdomnym bokserom
Ostatnia aktualizacja: 19-05-2012adopcje@sosbokserom.com.pl
Counter of Guests today:323
Polish (Poland)French (Fr)English (United Kingdom)

Aktualności
19.05.2012r.
17.05.2012r.
15.05.2012r.
14.05.2012r.
13.05.2012r.
12.05.2012r.
11.05.2012r.
There are no translations available.

Młodziutka Kajla w schronisku
10.05.2012r.
09.05.2012r.
07.05.2012r.

WIĘCEJ >

WIEŚCI Z NOWYCH DOMÓW
13.05.2012r.
There are no translations available.

Relacja z nowego domu Arisa
Wieści z domu Gofra
07.05.2012r.
29.04.2012r.
There are no translations available.

Relacja o Cziko
08.04.2012r.
There are no translations available.

Wieści z domu Pixi
Relacja z domu Horusa
26.03.2012r.
08.03.2012r.
There are no translations available.

Wieści z domu Tediego
05.03.2012r.
There are no translations available.

Wieści z domu Melo
02.03.2012r.
27.02.2012r.
There are no translations available.

Wieści z domu Doksi
23.02.2012r.
There are no translations available.

Wieści z domu Lajli

WIĘCEJ >

DANE FUNDACJI

Fundacja "SOS bokserom"
ul. Mrówcza 77a
04-857 Warszawa
KRS: 0000318908
REGON: 141669113
NIP: 952-206-26-60

nr konta:
06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
nr konta w standardzie IBAN :
PL 06 1500 1012 1210 1015 2421 0000
kod SWIFT: KRDBPLPW

Wszystkie boksery w potrzebie znajdą u nas pomoc. Nie pozostawiamy bokserów w potrzebie. Informujemy, że nie mamy nic wspólnego z Fundacją "Boksery w Potrzebie" ani z jej działaniami.

FUNDACJA NIE WYDAJE PSÓW DO ADOPCJI ZA GRANICĘ

Historia Buni
There are no translations available.

Historia Buni, 11-letniej sparaliżowanej bokserki.

Bunia całe życie miała swoich ludzi, mieszkała w domu i spała na kanapie. Była regularnie szczepiona, badana, karmiona, miała miłość pani i pana. Pewnego dnia jej świat rozpadł się na dwie połowy

, pani wyjechała, a pan przestał zwracać na nią uwagę. Bokserka zaczęła wypuszczać się na długie włóczęgi w towarzystwie innych psów. Czasami nie wracała na noc, ale panu było wszystko jedno.

W marcu 2008r. trafiła do schroniska, które miało zgłoszenie o błąkającym się bokserze. Tam wszyscy starali się, żeby Bunia była zadowolona, najedzona, zdrowa i miała ciepło. Ale to było tylko miejsce, gdzie suczka była jedną z kilkuset.
11-letnia Bunia wpadła w depresję, nie chciała jeść i szybko zaczęła wyglądać jak psi szkielet, chociaż wolontariusze i pracownicy schroniska robili co mogli.
Wtedy Joanna postanowiła dać staruszce dom, ale nie mogła tego zrobić od razu, a bokserka nie mogła dłużej czekać, głęboka depresja była dla niej niebezpieczna. Na dodatek pracownicy schroniska dotarli do ówczesnego pana, który suczki już nie chciał, osobiście dostarczył jej książeczkę zdrowia i ostatni raz poszedł ją obejrzeć. Popatrzył, nie zabrał i poszedł. Dla starego psa było to już zbyt wiele....

Na szczęście Germaine postanowiła tymczasowo przytulić Bunię i suczka przyjechała 1 maja do Warszawy. Wydawało się, że teraz będzie już tylko lepiej. Jednak kilka godzin po przyjeździe dostała skrętu żołądka i trafiła na stół operacyjny. Operacja się udała i boksia zaczęła wracać do zdrowia. Po kilku tygodniach była już z powrotem zadowoloną boksiową babcią.
I wtedy, zaczęły się problemy z chodzeniem, tylne łapy odmawiały posłuszeństwa. Bunia dostała leki, które pomogły tylko na krótko.

Na początku lipca suczka znalazła się w klinice SGGW z bezwładną tylną częścią ciała. Rokowania nie były najlepsze, konieczna była hospitalizacja. Jednak po dwóch tygodniach w szpitalnej klatce znowu pojawiła się depresja, Bunia chciała do domu. Joanna podjęła trudną decyzję o adopcji, tym bardziej, że zarząd fundacji, pod opieką której znajdowała się suczka, chciał poddać ją eutanazji, chociaż nie było ku temu wskazań medycznych.

11-letnia Bunia zamieszkała w domu razem z dwoma dogami niemieckimi i dwoma kotami.
Początki nie były najłatwiejsze, ale po paru dniach zwierzęta dogadały się ze sobą i teraz nie ma już żadnych problemów.
Bunia przeszła serię laserów i cykl rehabilitacji, nie przyniosło to jednak większych zmian. Suczka pewnie już nigdy nie będzie chodzić na własnych nogach, ale radzi sobie świetnie i wcale nie przejmuje się swoim stanem.
Ponad miesiąc temu dostała wózek, na którym biega jak najzdrowszy pies. Wózek pożyczyła ta sama fundacja, pod której opieką była Bunia.

Wydawało by się, że teraz już będzie dobrze.
Niestety, to jeszcze nie koniec - okazało się, że Bunia ma ropomacicze, musi jak najszybciej przejść kolejną operację. Operacja się udała i boksia wraca do zdrowia.
Joanna i wszyscy przyjaciele Buni mają nadzieję, że to już ostatnia zła rzecz, która przydarza się bokserce.

Tak Joanna mówi o suczce:
"Bunia to staruszka, która mało się porusza po domu, dużo śpi, wymaga ciepłej kołdry i poduszki. Ale ma ogromną radość i wolę życia.
Są też trudności dnia codziennego, Bunia jest psem specjalnej troski. Trzeba ją wynosić na dwór (potrzebna siła fizyczna), trzeba pomagać jej przy załatwianiu potrzeb fizjologicznych, czasami zdarza się, że załatwi się pod siebie. Ale jak spojrzy na mnie swoimi bystrymi i roześmianymi oczami, to wszystkie problemy stają się nieważne."

Napisał: joaaa 2008

 

POMÓŻ!
Adopcja Wirtualna
Pełna Miska
Zostań Wolontariuszem
Dom Tymczasowy
Zorganizuj Transport

PayPal


WSPIERAJĄ NAS

PAMIĘTAJ

TAGI
BOKSER kynologia Boxer PIES zwierzęta Boksery adopcje PSY adopcja W POTRZEBIE oddam Boksio do oddania BOKSIE bokserka Płowy SZCZENIAK marengo kennel szczeniaki bokserywpotrzebie fci sos bokserom weterynarz warszawa